Strona główna Nasz punkt widzenia Sezon porzuceń został otwarty.

Sezon porzuceń został otwarty.

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Sezon wakacyjno-urlopowy właśnie wystartował i jak bumerang wraca temat porzucanych zwierząt. Im więcej o tym czytam tym coraz bardziej zastanawiam się czemu tak się dzieje. Kim są Ci ludzie, którzy porzucają zwierzęta. Pisanie o tym, że to luzie bez serca, zwyrodnialcy i inne epitety w wypadku tego tekstu jest nie na miejscu, bo nigdy nie wiemy co tak naprawdę kieruje taką osobą, ale wbrew pozorom bardzo rzadko są to bestie z łańcuchem w ręce, które z radosnym uśmiechem na twarzy porzucają zwierzę, bo takie mają hobby. Prawdą jest jednak to, że nic, absolutnie nic nie usprawiedliwia wyrzucenia zwierzęcia na pastwę losu czy to pozostawienie w lesie, czy przy drodze. Jednak to się zdarza i ten tekst dotyczy „wakacyjnych” powodów, dla których ludzie to robią, jeśli wykluczymy czynnik „opiekuna bestii”, choroby psa, czy alergii. Ale niezależnie od nich taką, postawę piętnować należy – zawsze.

1. Decyzja chwili – nie przemyślany zakup lub prezent

Dziecko bardzo chciało pieska więc z okazji świąt, urodzin czy komunii jedno z rodziców, zapewne wbrew drugiemu przytargało do domu szczeniaka. Dziecko jednak szybko się znudziło, drugi rodzic nie akceptował, więc potrzeba było pretekstu, by się go pozbyć – zatem czemu nie pretekst problemu w wakacje? Ale jesteśmy humanitarni! Ne porzucimy psa w lesie jak ci zwyrodnialcy z Facebooka. Kulturalnie oddamy je do schroniska. Tylko pojawia się mały problem. Schronisko nie przyjmuje psów właścicielskich. Ot, o tym nikt nie pomyślał biorąc psa. Przecież po to jest schronisko by go oddać jak się znudzi. No nic przywiąże się go w pobliskim lasku, zadzwoni, że jest tam pies i niech zabierają. Przynajmniej będzie karmiony, a może ktoś go przygarnie? Dziecko pojedzie na obóz, to się powie, że uciekł, albo ktoś ukradł. Nawet ogłoszenia pójdą rozwiesić, by było wiarygodnie. Wszystko się ułoży. Zresztą tyle wokół atrakcji w wakacje, że szybko zapomni, jak pies nie znajdzie się przez tydzień.

Jak może skończyć się to dla psa? Prawdopodobnie tak, że do końca życia będzie czekał na nowy dom w schronisku. Bo nie jest szczeniakiem, bo nie jest w typie rasy, bo ma problemy. Okej, żyje. Ma co jeść i nawet nie choruje, ale z miłosierdzia został skazany na dożywocie w otoczeniu innych psich wyrzutków.

Pamiętaj pies to nie prezent! Decyzja o przygarnięciu zwierzęcia musi podjąć cała rodzina, bo spędzimy z nim zapewne najbliższe co najmniej 10 lat. Trzeba liczyć się z tym, że dziecko może się znudzić i wówczas opiekę nad psem będzie musiał przejąć rodzić.

2. Ło matko! To żyje! – pies to nie jednorazowy wydatek, utrzymanie kosztuje

Okazuje się, że pies to nie jest zabawka na baterię, którą można wyłączyć, jak się znudzi. Psa trzeba karmić, wyprowadzać, zajmować się nim i leczyć. Koszty, o których często nie myśl się kupując, bądź przygarniając psa. Niewychowany lub chory pies nie bardzo znajduje wakacyjne lokum u rodziny, za psie hotele również trzeba zapłacić, ale nikt nie chce zbytnio zająć się przypadkiem agresywnym czy wymagającym leczenia. Zawsze można zatrudnić petsittera, ale płacić komuś za karmienia i wyprowadzanie psa i jeszcze pozwolić wejść do naszego domu. No bez przesady. A przecież ze sobą też nie ma jak go zabrać, bo pies taki niegrzeczny, taki niewychowany, że wszyscy tylko się umęczymy wyjazdem. On choruje w samochodzie, na spacerach się szarpie i na wszystko rzuca, w pokoju sam nie zostanie, a z nami chodzić nie może, bo wstyd przynosi, zresztą, do której knajpy czy muzeum z nim wejdą. Zresztą i tak jest na co dzień problemem, darmozjadem i skarbonką bez dna, więc może to nie jest taka zła decyzja. Przecież coś sobie upoluje w lesie, jakoś przeżyje, w końcu pochodzi od wilka więc jest drapieżnikiem. A te problemy zdrowotne… wyliże się, w końcu to pies.

Jak może skończyć się to dla psa? Prawdopodobnie wycieńczony z głodu i choroby (lub nabytych w trakcie tułaczki chorób i urazów) pies w końcu trafi w ręce jakiejś dobrej duszy lub fundacji jednak jego stan będzie tak ciężki, że pozostanie tylko ulżyć jego cierpieniom i ile nie zostanie wcześniej odstrzelony kiedy po raz kolejny spróbuje zapolować komuś na kury.

Pies kosztuje. Żywienie, leczenie, zabawki, smycze, szkolenia – czasem to niewielkie kwoty, czasem jak w przypadku choroby mogą mocno nas zaskoczyć. Wychowany, ogarniający się w ludzkim świecie pies wymaga czasu, pracy i szkolenia. Każdy problem da się odpracować, ale pies się sam nie wychowa. To nie zabawka, którą można schować w szafie.

3. Jak to nie można z psem? – nasza Polska rzeczywistość

Mamy rodzinę, która nawet tego swojego psa lubi. Powiedzmy nie są wielkimi miłośnikami Graża zawsze była przeciwna, ale Brajanek tak bardzo prosił, więc ojciec kupił tego psa. Dziecko szybko się znudziło, matka, dalej nie przepada za pchlarzem, ale już się pogodziła z jego obecnością, jedynie ojciec jako tako się nim zajmuje z sentymentu, bo kiedyś miał psa. Rodzina nie miała warunków, by go zabrać na czas wakacji, o hotelach dla psów nie słyszeli, a jeśli nawet to okazało się, że muszą za taki psi hotel płacić tyle, co za wakacje syna, więc ostatecznie biorą psa ze sobą. Mały względnie wychowany kundelek – 13kg, więc problemu raczej nie będzie, w końcu tyle się czyta o zabieraniu psa na wakacje. Urlop zaplanowany już w lutym, bo trzeba było podać planowane terminy urlopów w pracy, domek nad polskim morzem zarezerwowany w szczycie sezonu, rezerwacja jeszcze w marcu i w drogę. Na miejscu mamy jednak problem. Okazuje się, że z psem nie można w ogóle lub nie można w sezonie wakacyjnym, albo można, ale tylko z małymi psami do 5kg. Rodzina zostaje postawiona przed trudnym wyborem albo urlop bez psa, albo powrót do domu z psem. Szukanie innego miejsca w szczycie sezonu, będąc już nad morzem jest ciężkie. Dziecko płacze po całym dniu w samochodzie, bo chce spać, żona narzeka, bo zawsze mówiła, że ten pies to tylko problem, a na te wakacje cały rok odkładali i co powie koleżankom! Terminu urlopu zmienić bardzo nie ma jak, w końcu właśnie mija jego pierwszy dzień, a koledzy w pracy mają już swoje po bookowane, więc nikt go nie przełoży ot, tak, szef będzie krzywo patrzył, koledzy w pracy będą się śmiali, w końcu wszystkim pochwalił się, gdzie jedzie i tak mu zazdrościli… Zresztą to są ich pierwsze wakacje od dwóch lat! Nic ich nie zepsuje! Jednak psiolubny domek w sezonie w najbardziej uczęszczanych miejscowościach, aby był dostępny z dnia na dzień – okazuje się nierealnym marzeniem – takim samym, jak zwykły domek nawet w dość podłych warunkach. Ostatecznie właściciel pensjonatu łaskawie zgadza się na przyjęcie psa za dopłatą 50zł za dobę. I co zrobić przy dziesięciu dniach pobytu? Za taką kasę to po wakacjach kupią nowego, mniejszego psa, żeby nie był problemem w przyszłości, albo nawet dwa. Matka z dzieckiem zostają więc w agroturystyce, a ojciec jedzie do pierwszej wsi i tam zostawia biednego psiaka na środku drogi. Przecież ktoś go znajdzie i przygarnie, przecież taki ładny piesek albo chociaż odda do schroniska. Nic nie może zepsuć ich wymarzonych wakacji, na które czekali i odkładali cały rok!

Jak może skończyć się to dla psa? Prawdopodobnie bardzo szybko pojawi sie w mediach społecznościowych informacja, że we wsi, przy drodze leży martwy pies. Pewnie był czyjś, bo był zadbany. Informacja, jakby ktoś zgubił przyjaciela.

Upewnij się bardzo dokładnie czy miejsce jest psiolubne, dopytując czy nie ma obostrzeń względem wielkości i rasy i czy psy w sezonie są również mile widziane. Czy z pobytem psa wiąże się kaucja lub dopłata. Niestety w wielu miejscach psiolubnośc to tylko hasło reklamowe lub dotyczy tylko wybranych małych ras, o czym właściciele domków nie zawsze informują na swoich stronach lub bookingu, a te informacje trzeba od nich wyciągać niemal siłą. Czytajcie też opinie w Internecie czy inni goście nie mieli problemu z psiolubnościs miejsca. Zadbaj o socjalizację i wychowanie psa, byście się nawzajem nie męczyli i nie doskwierali innym gościom. Szanuj warunki panujące w obiekcie, nakazy i zakazy. Zabezpiecz pokój kocami, aby zminimalizować obkłaczenie pościeli i dywanów. Jeśli pies ma problemy z zostawaniem – zabierz klatkę, aby ograniczyć zniszczenia, szanuj innych. Planując urlop poszukaj miejsc, obiektów, knajpek, tras i plaży, gdzie psy są mile widziane – wtedy nie będziesz błądził po omacku od miejsca do miejsca.


Każda z tych historii mogła być historią tego porzuconego przy drodze psa, którego zdjęcie ostatnio widziałeś na Facebooku. Często jego opiekunami mogli być ludzie świadomi, dobrze sytuowani i wbrew pozorom niebędący zwyrodnialcami. Mógł być to pan na co dzień pracujący w garniturze w banku, pani przedszkolanka, jak i sprzedawca w Biedronce. To nie są ludzie z natury źli. Może nawet gdzieś wierzyli w to, że to, co robią jest swojego rodzaju kompromisem dla psa i rodziny. Może nawet wydawało im się, że wybrali mniejsze zło, tak jak sławne „znalezienie dobrego domu w schronisku”, w końcu nie przywiązali psa w lesie do drzewa… nie skrzywdzili fizycznie… . To mógł być nasz sąsiad, kolega z pracy, a nawet najbliższa rodzina. Człowiek, któremu daleko do zwyrodnialca, który nawet jest dobry, tylko gdzieś, kiedyś w jego wychowaniu zabrakło empatii w stosunku do zwierząt, gdzieś zniknął pierwiastek odpowiedzialności, za to silnie wpoił się stereotyp zwierzęcia, które nie czuje, które jest rzeczą albo zdatną jedynie do pilnowania posesji, albo zabawką ku naszej uciesze, jak pokazuje pierwsza historia. Brak odpowiedzialności, brak wspólnego – rodzinnego podejmowania decyzji, pies jako prezent, brak stworzenia więzi. Brak samozaparcia, że skoro już się zdecydowaliśmy na to zwierzę, walczmy o nie, chociażby tylko po to, by pokazać dziecku jak powinno się postępować. A jeśli nie możemy… odpowiedzialnie poszukajmy domu, tak by dziecko wyniosło z tego wartościową naukę, a nie kolejną bajkę z pogranicza Mikołaja i Rudolfa Czerwononosego.

Wakacje z psem nie są większym problemem, ale aby były dla wszystkich udane – dla nas, dla psa, dla innych musimy od samego początku zadbać o wychowanie psa. Nawet mały, 2kg niewychowany pies może zniszczyć wakacje opiekunom i innym gościom na tyle skutecznie, że wszystkie miejsca w promieniu najbliższej wsi będą anty psie. Tak samo, jak grupa dużych, ale ułożonych psów może spotkać się z niesamowitą przychylnością ze strony właścicieli ośrodka i innych wczasowiczów. Wszystko zależy od nas.

Jednak tak naprawdę na co innego chcę zwrócić Wam uwagę, a co chyba najlepiej widać w ostatniej historii. Wielu psich nieszczęść można by uniknąć, gdyby była większa tolerancja na opiekunów z psami i większa świadomość opiekunów psów. To nie znaczy, że mamy pozwolić psiarzom wchodzić wszędzie i bez żadnych ograniczeń, niszczyć ośrodki i robić rozpiernicz w agroturystyce. Ale czasem wystarczy prosta deklaracja psiolubności bez żadnych „ale” czy gwiazdek, z jasno przedstawionym regulaminem i zakazami/nakazami, a nawet w drodze wyjątku, gdy ten nieogarnięty Janusz przytarga ze sobą Fafika, nie sprawdzając wcześniej, czy można z psem – pozwolić na zostanie tej jednej nocy, by na spokojnie znalazł inny nocleg lub wrócił następnego dnia do domu. A jeśli kolejnego dnia stawia się bez psa zainteresować się co z nim zrobił. Zezwolić psu na wejście do ogródka kawiarni, kiedy rodzina przyszła na gofry. To są drobne gesty, które czasem mogą zapobiec tragedii.

Ale co by się nie działo przede wszystkim trzeba mówić i uświadamiać. Nie tylko w postaci kampanii „nie porzucaj”. Ale i szeregu działań pokazujących co z psem w wakacje zrobić, by problemem nie był. By każda gmina, miasto – wskazało przed wakacjami kontakty do najbliższych psich hoteli, petsitterów, czy miejsc gdzie można zostawić psa na czas urlopu. By mówiono głośno o karach za porzucenie zwierzęcia. By sąsiedzi byli czujni – był pies, nie ma psa – zdrowe zwierzęta nie znikają z dnia na dzień. By szkoły przed wakacjami prowadziły z dziećmi rozmowy na ten temat. By uświadamiać starszych i młodszych, by uczyć empatii i rozwiązywania problemów inaczej niż pozostawienie w lesie. A przede wszystkim by podnosić świadomość, że pies nie jest bezobsługowy, że potrzebuje szkolenia i wychowania. Że zwierzęta czują i kochają. Oraz jak postępować, kiedy już znajdziemy porzucone zwierzę, bo to nie jest oczywiste, a mimo wszystko mało się o tym mówi.

Nie wiesz co zrobić z psem w wakacje o to kilka propozycji:

  • poproś rodzinę o pomoc – zawieź do nich psa lub niech przeprowadzą się do Ciebie na kilka dni
  • poproś sąsiada / znajomych, aby zajęli się psem, wyprowadzili go kilka razy dnienie i karmili
  • skorzystaj z hotelu dla psów – są hotele o wysokim standardzie, gdzie psy mają zapewnione zabawy, szkolenia, spacery i kontakty z innymi psami, jak i „kojcowe”, gdzie pies przebywa na zmianę w boksie i na wybiegu.
  • skorzystaj z usług petsittera – skoro rodzina i sąsiedzi nie mogą – petsitter wyprowadzi i nakarmi Twojego psa.
  • lub po prostu zabierz psa ze sobą! Ale odpowiednio wcześniej zadbaj o szkolenie i wychowanie psa, byście się wzajemnie nie męczyli

Co zrobić jak znajdziesz psa?

  • zabezpiecz go! – jeśli się da postaraj się zatrzymać go w miejscu, uniemożliwić mu ucieczkę czy wbiegnięcie na ulicę. Jeśli jest chory, agresywny, ucieka lub po prostu boisz się kontaktu z obcym spem postaraj się chociaż zrobić zdjęcie i wskazać kierunek w którym uciekł i gdzie go widziałeś.
  • skontaktuj się ze strażą miejską lub policją albo fundacją zajmującą się zwierzętami, tam wskażą Ci miejsce, gdzie możesz odwieźć psa lub możliwe, że sami po niego przyjadą, jeśli uda Ci się psa złapać możesz zawieźć go do najbliższego schroniska lub gminy albo lecznicy weterynaryjnej z którą współpracuje gmina.
  • Najważniejsze – nie pozostawaj obojętny

Da się spędzić wakacje z psem – to kwestia chęci i dobrego planowania. My od lat jeździmy z problemowym Donnerem, później z dwójką naszych, dużych kudłatych psów. I mówię Wam – da się. Tylko warunek jest jeden – pies musi być od początku przemyślaną decyzją, od początku musimy zadbać o jego wychowanie i przyjąć go ze wszystkimi możliwymi problemami i wadami. Nie łudźmy się, że zawsze będzie różowo. Nigdy, z niczym nie jest, ale rozkapryszonego, wrzeszczącego dziecka nie zostawimy w lesie w czasie kiedy przechodzi bunt sześciolatka i kochamy go nawet kiedy w wieku kilkunastu lat robi głupoty. Dlaczego więc robimy takie rzeczy naszym psom, które nie są niczemu winne – wszak zachowują się dokładnie tak, jak je wychowaliśmy. I pamiętajcie, nie zostawajcie obojętni, kiedy widzicie psa przy drodze albo w lesie lub kiedy pies sąsiadów zniknął z dnia na dzień. Nic nie usprawiedliwia porzucenia psa! Ani problemy rodzinne, ani wakacyjne, ani alergia, choroba, rozwód czy inne przypadki. Tak się nie postępuje! Jeśli już musicie rozstać się, ze swoim zwierzakiem oddajcie go fundacji lub poszukajcie nowego domu. Dajcie mu szanse na nowe życie, ale nie skazujcie na śmierć, chorobę i cierpienie. Jak bardzo poważne nie byłyby Wasze problemy, nic nie usprawiedliwia krzywdzenia zwierzęcia.

Szukasz pomysłów na wakacje z psami? Zobacz gdzie my byliśmy!

 

Ogółem: 238, dzisiaj: 1
4 komentarze
0

You may also like

4 komentarze

Joanna Skowrońska 2 lipca 2019 - 07:24

Ja naprawdę sama nie wyobrażam sobie, jak można porzucić zwierzę, które miało przy Tobie dorosnąć/dorosło. Nie wiem, moja głowa tego nie ogarnia…

http://hauhau.net.pl/

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 2 lipca 2019 - 17:07

Też zupełnie tego nie ogarniam, ale z drugiej strony jak ludzie nie radząc sobie ze swoimi problemami targają się na swoje życie, życie partnera czy dziecka, to cóż dla nich może znaczyć zwierzak… 🙁

opublikuj
Maja 10 lipca 2019 - 20:28

Gdyby w Polsce obowiązywały przepisy, że:
1. Każdy pies i kot musi być obowiązkowo chipowany,
2. Każdy, kto kupuje/adoptuje psa musi obowiązkowo odbyć z nim co najmniej jedno szkolenie,

problem zmniejszyłby się o 80%. Bo z jednej strony byłby pierwszy odsiew ze względu na koszty, z drugiej – każdy zwierzak byłby identyfikowalny więc ludzie baliby się je wyrzucać ze względu na konsekwencje prawne.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 13 lipca 2019 - 05:25

Z tym szkoleniem to nie wiem czy to dobry pomysł. Już teraz mamy wysyp pseudospecjalistow. Przy obowiązkowym szkoleniu tylko by napychano im kieszenie, a taki Janusz szedł by do pierwszego lepszego najtańszego, który by mu panował 3mc szczenię na kolce i tyle by z tego było, bo nie sądzę że psy byłyby bardziej wychowane.
Ale obowiązek chipowania i rejestracji byłby spoko.

opublikuj

Zostaw komentarz