„Był sobie pies” W. Bruce Cameron [recenzja książki]

Był sobie pies autorstwa W. Bruce Camerona to książka, która zapewni czytelnikowi uśmiech od pierwszej do ostatniej strony. Zabawna opowieść kolejnych wcieleń poczciwego psa Baileya (dawniej Toby’ego), który poznaje sens swojego istnienia, przybliżając czytelnikowi świat widziany psimi oczami i opowiada o nim z punktu widzenia psa.

Jest to typowa amerykańską powieścią pełną wielkich czynów zwykłego pieska. Choć osobiście nie przepadam za hollywoodzkimi przygodami, książę czytało się lekko i przyjemnie. Mamy oczywiście pożar, wielkie ratownicze misje i klika pomniejszych przygód, w których nieustraszony pies rzuca się na ratunek ludziom narażając własne życie. Co więcej głównym bohaterem jest wiecznie zadowolony, radosny i pogodny pies, który nie sprawia większych problemów wychowawczych – psi ideał, który nie istnieje… I choć cała przygoda jest magiczna nie uniknęłam chwili zwątpień w to, że szykuje się kolejny film z serii rodzinne hollywood story. Co by jednak nie pisać największą zaletą książki poza bajkowym scenariuszem przygód jest szczegółowy opis psiego życia. Postrzegania świata, powodów pewnych zachowań i oceny nas – ludzi, którzy w oczach psa zachowują się dziwnie i nierozsądnie. Bardzo ładnie opisane są kontakty i zachowania pomiędzy psami i to jak pies nie tyle widzi, co czuje świat.

Pod przykrywką lekkiej psiej przygody do poduszki, którą pokocha cała rodzina, autor przemyca szereg psich problemów obecnych czasów. Począwszy od zbieractwa psów (w szczytnym celu), przez pseudohodowle, nieodpowiedzialność czy też nieświadomość ludzi, brak konsekwencji w wychowaniu psa, na samej potrzebę posiadania psa kończąc. Opowiada o wielkich uczuciach: miłości, stracie, tęsknocie, narodzinach i śmierci. W książce mamy przedstawione sylwetki kilku osób, które najczęściej odzwierciedlają osoby zajmujące się psami: miłośników psów, którzy będą chcieli ratować każdą psią biedę, bez względu na to czy będą w stanie zapewnić jej dobrostan czy nie. Kochające rodziny dla których pies jest przyjacielem i członkiem rodziny. Osoby pracujące z psami, dla których pies jest przede wszystkim partnerem i narzędziem w pracy. Po osoby, które chciały mieć psa… ale posiadanie psa ich przerosło.

Był sobie pies naprawdę daje do myślenia i choć na pierwszy rzut oka jest tylko lekką powieścią po głębszej analizie zdamy sobie sprawę jak strasznie pomerdany jest ten nasz ludzki świat. A pies musi się w nim odnaleźć. Nie rozumiejąc dlaczego ludzie zachowują się tak niepoprawnie. Książka w bardzo przystępny sposób pokazuje najczęstsze psie zachowania uzmysławiając czytelnikowi, co pies stara nam się w danej chwili powiedzieć i to że nie zawsze dobrze się rozumiemy.

Niech przykładem będzie chociażby osławione poczucie winy, kiedy pies coś zbroi. Bailey wprost mówi nam, że nie wie o co Mamusia czy Chłopiec mają do niego pretensje, przecież się nudził i znalazł dobie świetną zabawę… Dlaczego więc jest „niedobrym pieskiem” ? Wie, że ludzie są na niego źli więc merda przepraszająco ogonem, nie do końca rozumiejąc o co ta cała awantura, bo w sumie nic się nie stało.

Był sobie Pies to cztery różne psie historie połączone kolejnymi wcieleniami jednego psa, który odradza się gdyż musi dopełnić swoją misję. Odradza się bogatszy o wiedzę i doświadczenia poprzednich wcieleń, odradza się z poczuciem, że musi coś w tym swoim psim życiu zrobić. Czuje że ma misję. Misję, którą odkrywa z życia na życie i póki jej nie wypełni nie będzie mógł odejść. Czy jest to życie z jego chłopcem i zapewnienia mu radości? Czy zabawa w „szukaj” i ratowani zagubionych ludzi? A może jego życie ma zupełnie inny, głębszy sens? Tego dowiecie się z tej książki.

Warto ją przeczytać i przeanalizować, bo poza miło spędzonym wieczorem pełnym uśmiechu i wzruszeń możemy wynieść z tej książki całkiem sporo informacji, które pozwolą nam zrozumieć naszego psa, dzięki czemu my damy się lepiej zrozumieć jemu.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki wydawnictwu Illuminatio.

WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA… CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI

A już nie długo do kin wchodzi ekranizacja książki, jednak zanim wybierzecie się na film zwróćcie uwagę na kontrowersje związane z kręceniem niektórych scen i traktowaniem tam psich aktorów. Na pewno jak zapewni na końcu producent „podczas kręcenia filmu nie ucierpiało żadne zwierzę” fizycznie możliwe, że tak – psychicznie… pozostawiam do własnej oceny na podstawie krążących w Internecie filmów.

(Visited 1 568 times, 1 visits today)
  • Paula z PlemieApacza.blogspot.

    Książka wydaje się być na prawdę przyjemna i z wielką chęcią ją przeczytam choć filmy Disneya z udziałem psów często przeprawiają mnie o mdłości, tym bardziej jeśli pies mówi jako lektor. Po przeczytaniu tej recenzji obejrzałam kręcenie scen z udziałem psów.. gdzie był trener czy behawiorysta gdy wrzucali psa do wzburzonej wody?! Czy to właśnie trener go wrzucił? Tragedia…

    • Ja ogólnie nie przepadam za fimlami Disneya. Bajki uwielbiam, filmy nie do końca. Mnie zastanawia jak dopuścili do tego by te sceny wyciekły do sieci i że sobie na to pozwolili.

  • Dominika P

    Ta książka wydaje się ciekawa, też na początku nie byłam do niej zbytnio przekonana ale Twoja recenzja mnie zachęciła do przeczytania. 🙂 Oglądałam zwiastun filmu i mimo, że nie lubię filmów gdzie psy mówią ludzkim głosem, to ten mnie zainteresował. Widziałam jednak ten film z tym owczarkiem na siłę wrzucanym do wody… Kurde, masakra. 🙁 Ale nie oszukujmy się – chyba w każdym filmie jest coś takiego… I tak wszystkiego nie wiemy, chowa się to za kulisami. A szkoda… Nie wiem, czy pójdę na to do kina – ale książkę z chęcią przeczytam. 🙂 Pozdrawiam!
    smallshaggy.blogspot.com

    • Ja ogólnie nie przepadam za filmami z psami i bardzo cieżko mi się je ogląda kedy na filmie mamy widzieć co innego, a jak ktoś rozumie to co widzi to wie, że te psy pokazane w filmie sygnalizują zupełnie co innego…

  • weg_anka_ i_tajga

    A ja tak z innej beczki trochę, od kiedy mam psa, to nie przeczytałam ani jednek ksiązki… nie licząc tych o szkoleniu, problemowych psach, wychowaniu i blogów/artykółów o tym traktujących. Może w końcu czas to nadrobić? Zacznę od „Fitness z psem” – mało tekstu, dużo obrazków 😉 bo wiosna zbliża się wielkimi krokami i teorie planuje przełozyć na praktykę

    • Też się zastanawiam nad tą książką, ponoć jest genialna 🙂 U mnie jest podobnie, odkąd mam psy i blog czytam o wiele mniej, ale nie wyobrażam sobie bez czytania 😀 Kiedyś to pochłaniałm książkę tygodniowo, swojego czasu cale kieszonkowe na to przeznaczałam, teraz czasu zdecydowanie mniej, ale zawsze znajdę chociaż te 15min przed snem. Zresztą mężuś kupił mi dzisiaj Bramy Światłości Kossakowskiej, więc będzie co czytać! 🙂

      • weg_anka_ i_tajga

        Mi udało się ją wygrać w konkursie u DingDog 🙂 Ja kiedyś to po ok 200 str. dziennie czytałam…

  • Chciałam na to iść do kina, zwiastun mi się spodobał, ale po tej historii ze zmuszaniem psa do wykonywania czegoś, czego nie chciał zrobić – zrezygnowałam. Książkę pewnie chętnie przeczytam jak będę miała chwilę, tym bardziej jeżeli przyjemnie się ją czyta.

    • Tak, ksiażka to lekka bajka do poduszki, oczywiście jeśli ktoś lubi takie historie, bo mimo wszystko nie jest to coś wybitnego. Takie poprostu miłe czytadełko. 🙂

  • Anna Roj

    Bardzo przyjemna recenzja, ja tak jak pozostali – film już mnie nie interesuje, ale ksiązkę chętnie przeczytam. Czy ktoś wie, gdzie mogę ją dostać?

    • Jeszcze nie ma w regularnej sprzedaży, ale niedługo się pojawi 🙂

  • Majanna

    Na szczęście podczas pisania książki żaden zwierzaczek nie ucierpiał i ja z przyjemnością udam się na seans… wyobraźni! <3

  • Aleksandra Górecka

    Czytając twoją recenzję miałam dziwne wrażenie, że czytałam tą książkę ale pod innym tytułem. Wydaje mi się, że historia „Był sobie pies” jest zadziwiająco podobna do „Misji na czterech łapach” tego samego autora. Też jest wątek podróży psiaka przez wcielenia, a wszystko kończy się happy endem kiedy starszy człowiek rozpoznaje w psiaku swojego psa z dzieciństwa. Ciekawi mnie w jakim stopniu te powieści się różnią, dlatego albo kupię wcześniej książkę albo poczekam na film :).

    • To jest dokładnie ta sama książka. Tylko została wprowadzona ponownie na rynek pod nowym tytułem ze względu na film. 🙂

    • Natalia

      Film już jest,bo od 17 lutego.Polecam ci pójście do kina helios w nowej galerii w Wołominie

  • Natalia

    Ta książka serio mi się podoba i byłam na filmie.Mimo to nie rozumiem historii tego pierwszego psa,który w filmie pojawił się tylko na chwilę i zaraz umarł w nie wyjaśnionych okolicznościach

    • Mnie jednak na film nie ciągnie 🙂 Chyba zostanę przy historii książkowej 😉

  • Karolina C

    Jestem właśnie po lekturze bardzo mi się podobała. Wzrusza i daje do myślenia. Dla psiarzy pozycja obowiązkowa. Pozdrawiam i zapraszam

    http://czytanienaprawdeuzaleznia.blogspot.com

    • Czy ja wiem czy obowiązkowa lektra dla psiarza? 😛 Jakoś be niej bym przeżyła, a jest zdecydowanie więcej wartościowych książek dla psiarzy. Ale nie da się ukryć, że jako bajka całkiem przyjemna książka. 😉

  • J.

    Czytałam i nawet ostatnio nakręciłam o tej książce filmik :). Ogólnie myślę, że przyjemna lektura – i zabawna, i momentami wzruszająca. Ma jednak swoje wady, jak np. lekki powiew moralizmu. To może kogoś irytować.

    • Haha, ja odbieram to zupełnie inaczej. 😉 dla mnie jest to na plus szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę że to książka dla młodszych czytelników. Uważam że nawet wiecejnpowinni tam przemycić tego moralizmu, odpowiedzialności i świadomości opiekunów psów. 😉

      • J.

        Ja myślałam, że to takie będzie przemycone między linijkami a nie prosto z mostu :D. Ale fakt. Jeśli dla młodszych.

        • Modzi ludzie maja problem z czytaniem ze zrozumieniem nawet jak maja napisane wprost… takze niestety, ale tutaj nawet to „prosto z mostu” uwazam ze jest za malo oczywiscie napisane, jak chiciazby to ze szczeniak umieral w nagrzanym aucie. Niby oczywiste ale patrzac jak ludzie potrafia ugotowac dzieci w aucie nie przewidujac kobsekwencji przypuszcam ze nie wyniasa nic z tego akapitu, bo nie bylo napisane wprost „mogl zginac”.