24Lis

Rozmowy przy stole

Uwielbiam obserwować niewerbalne rozmowy moich psów. Ich sposób komunikacji i bardzo rozbudowanych dyskusji ograniczonych tylko do spojrzeń. To fascynujące, jak te zwierzęta doskonale się komunikują, nie używając żadnych dźwięków.

Najczęściej ich rozmowy podsłuchuję podczas porannego karmienia. Już wiem, że niezależnie od wszystkiego w obydwu miskach musi być dokładnie to samo i w dokładnie takiej samej ilości. Nie wiem, jak oni szacują to „na oko”, ale doskonale wiedzą, gdy próbuje kogoś (najczęściej Donnera) oszukać, dając albo mniej, albo te trochę mniej smaczne kąski, bo i tak zje, a Ela lubi grymasić.

Kiedy już moje psy dostaną swoje śniadanie, rozpoczyna się typowa dla rodziny „rozmowa przy stole”. Donner pochłania swoją miskę z prędkością światła rozrzucając jedzenie po podłodze i ścianach – jedząc „całym sobą” i to dosłownie, bo resztki jedzenia znajdują się dziwnym trafem na jego głowie i łapach i zawsze jakiś mały fragmencik będzie schowany w dołku nosa (gdzie trufla łączy się z kufą). W tym czasie Ela delektuje się swoim jedzeniem głośno mlaskając i zdzierając do góry łebek z każdym kęsem, jakby chciała pokazać światu, jak dobre ma jedzenie. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że psy cały czas kontrolują się wzrokiem. Rzucając sobie te wymowne spojrzenia w stylu:

E: Widzisz Donner, jakie mam pyszne jedzenie!
D: Mam na pewno mniej niż Ty! U mnie jest już dno w misce!

Donner, jak nie trudno się domyślić, pierwszy kończy swoją miskę i dziarskim krokiem, z zalotnie zakręconym do góry ogonem, zmierza w stronę Eli, robiąc coś na wzór zalotnego unoszenia brwi przez filmowych macho.

Ela jednak nie daje się zwieść jego urokowi. Momentalnie przestaje delektować się jedzeniem. Staje nad miską na sztywnych łapach i rzuca Donnerowi jedno – ostrzegawcze spojrzenie. Po czym zaczyna szybko zjadać zawartość miski.

To spojrzenie wystarcza. Speszony Donner momentalnie udaje, że nic od niej nie chciał, z fascynacją obwąchując to, co akurat obok niego się znalazło. Podziwia pręty klatki, sprawdza czystość fug, zachwyca się narzutą na fotelu, której od pół roku nie dostrzegł. Tylko smutno opadnięty ogon i udawane niepatrzenie na Elę, świadczy o niepowodzeniu jego genialnego planu.

W tym czasie Ela odpuszcza. Znowu zaczyna delektować się zawartością miski, przeżuwając dokładnie każdy kęs (dodam tak malutki, że nie zdziwiłoby mnie jakby jadła po jednej chrupce) ze złośliwością wpatrując się w Donnera jakby chciała mu pokazać: „Patrz ile jeszcze mam i jak jest pyszne!”

Puki Donner zajmuje się podziwianiem ściany, Elza się z nim drażni. Jednak kiedy tylko ruszy ponownie w jej stronę cała sytuacja się powtarza. Elka rzuca mu mordercze spojrzenie i zaczyna jeść na czas – i tak w kółko. Do momentu aż w misce Eli zostaną resztki, czy to na ściankach, czy w rantach miski.

Nie wiem na ile Elka się najada, na ile nie chce się jej tego wybierać, a na ile jest to celowe. Ale kiedy w misce zostają resztki, Elcia robi coś, co zawsze przypomina mi w jej zachowaniu dziecko nad obiadem: „już nie mogę” oznajmia Donnerowi wzrokiem. I upewniając się, że podchwycił jej spojrzenie odsuwa się od miski, pozwalając by Donner z impetem rzucił się na nią (na miskę) wylizując ją do czysta. Wszystko trwa kilka sekund, w przeciągu których Ela udaje, że nie patrzy na Donnera, ale gdy tylko ten skończy jeść podchodzi do niego i przepraszająco siada przy nim wylizując mu kąciki warg i pysk. Jakby chciała go przeprosić za to, że musiał tyle czekać, zanim zostawiła mu resztki. Wylizuje go tak, póki Donner nie zaczyna szczerzyć zębów na znak protestu, żeby już przestała. Na co Ela odpowiada mu tym samym. Chwilę szczerzą się do siebie uderzając się zębami, jakby chciały pokazać, kto umie szerzej otworzyć pyska. Donner ściąga do tyłu uszy udając zająca z wielkim wytrzeszczem, Elza zaczyna kichać. Stoją tak ułamek sekundy na wprost siebie – sztywni, napięci. Do pierwszego merdnięcia samym koniuszkiem ogona, po którym następuje zaproszenie do zabawy w zapasy na podłodze. W których to dopiero prowadzone są złożone dyskusje i wymiany poglądów!

Uwielbiam ich oglądać, obserwacja moich zwierząt (w ogóle zwierząt) jest naprawdę fascynująca. To jakie emocje malują się na ich pyskach, ich wymowne spojrzenia, ruchy ciała. To jak pięknie ze sobą rozmawiają. I, mimo że do momentu zabawy nie wydają nawet najcichszego dźwięku wiem, że prowadzą bardzo poważne rozmowy.

Ogółem: 193, dzisiaj: 2
  • Iwona

    Zdjęcia wyglądają ostro 😀
    Mam pytanie o kleszcze 🙂 Czy jesienią/zimą też trzeba skraplać psa? co sądzisz o fiprexie ? używałaś go może?

    • Używam od lat Foresto. W sezonie gdzie jest wysyp dodatkowo krople zazwyczaj Flevox lun inne, które dopiorą mi weci do Foresto i do tego, co w danym sezonie się sprawdza pod tym względem ufam im bezwzględnie w efekcie czego w tym roku może 3-5 kleszczy wyjęłam z psów – nie więcej, wszystkie martwe, zanim się napiły. W zimie stosuję same krople – w okresie kiedy Foresto przestaje działać mniej więcej grudzień-marzec.

  • Agnieszka Łagoda

    uśmiałam się serdecznie 🙂 u nas jest baaardzo podobnie, z jednym wyjątkiem: to Wiśka je jak Don, a Ronin jak Elka. I potem Wika czeka błagalnie, by mogła sprawdzić, czy Ronin nie zostawił jej jakiej resztki 🙂 Ale masz całkowitą rację: rozmowy dwóch psiaków są mega pasjonujące i obserwowanie tego „teatru” bardziej mnie wciąga niż wszystko inne 😉

    • Najlepsze jest to, że z czasem zaczynam je rozumieć i porozumiewać się z M. ich jezykiem. 😛

  • Jagoda

    Donner jest taki piękny, nie myślała Pani żeby brać z nim udział w wystawach? Pewnie nie raz by zwyciężył

    • Dziekuję 😀 On nie ma rodowodu i jest z KHRON. 😉

      • Jagoda

        Oo piątka! Moja suczka też z KHRON