5Maj

Zabawa w chowanego

Prosta psia zabawa, w którą można się bawić zarówno w domu jak i na dworze, z każdym psem niezależnie od tego czy był szkolony w zakresie tropu czy nie. Istnieją jej dwie wersje – pierwsza szukanie właściciela; druga szukanie zabawki. Jest to rewelacyjny wstęp do nauki tropienia, ale przede wszystkim do zajęcia psa kiedy chcemy mieć trochę spokoju, a co kilka minut piłka albo inna zabawka ląduje na naszych kolanach.

SONY DSC

Donner schował się za krzaczkiem, ponoć jak głowy nie widać to psa nie ma.

Budzik uwielbiał zabawę w chowanego w wersji ‚szukaj pańci’. Szukanie zabawek go nie interesowało, bo nawet jak je znajdzie to co niby ma z nimi zrobić? Za to szukanie mnie w lesie, było ulubioną zabawą. Jak się w nią grało? Jedna osoba zostawała z psem, dla większej zabawy, zasłaniała mu rękami oczy (choć wcale nie było to konieczne, ale rytuały zabawowe muszą być) druga osoba natomiast uciekała w las w poszukiwaniu schronienia. Po upływie określonego czasu, u nas było to 5 minut, pies dostawał komendę „szukaj”. Budzik w pełnym biegu, z nosem przy ziemi gnał przed siebie w poszukiwaniu zagubionej osoby. Nigdy jej nie przeoczył, rzadko kiedy schodził z tropu, a kiedy odnalazł człowieka radości nie było końca.

SONY DSC

Piłeczko już biegnę!

Są psy które same z siebie będą podążały za przewodnikiem i nie potrzebują układania tropu z kiełbasek, żeby odnaleźć swojego właściciela. Jednak kiedy chcemy się bawić w trop trochę na poważnej, układanie go i nauka chodzenia po śladzie będzie wymagała takich zabiegów. Szczególnie kiedy na śladzie celem psa nie będzie właściciel, a mało interesujący przedmiot. Jeśli natomiast pies nie łapie o co chodzi w zabawie w chowanego, można zostawiać mu po drodze ślad, pod warunkiem, że nasz pies nie jest uczony niezbierania jedzenia napotkanego na drodze. Oczywiście, zaczynamy od chowania się w odległości kilku metrów, za najbliższym drzewem lub krzakiem, dopiero z czasem powiększamy obszar poszukiwań. Ta zabawa również sprawdzi się w domu: zostawiamy psa w jednym pokoju z komendą ‚zostań‚ kiedy się ukryjemy wołamy ‚do mnie‚ i czekamy. Pamiętajmy by mieć zawsze w kieszeni jakiś smaczek, albo zabawkę – coś co będzie nagrodą dla naszego niestrudzonego poszukiwacza.

Donner natomiast jest zafiksowany na punkcie zabawek. Kiedy próbowaliśmy bawić się z nim w chowanego, na dworze, w szukanie człowieka, Donner zupełnie nie odnajdował się w tej roli. Biegł, bo ktoś z, a raczej za nim biegł, a jak przypadkiem trafił na szukaną osobę, nie zawsze nawet zaszczycił ją powitaniem ignorując zarówno ją, jak i nagrodę. W domu, szukanie człowieka całkiem mu się podobało, dlatego że nie był rozpraszany przez inne zapachy i odgłosy i mógł skupić się szukaniu mnie (dodatkowo nie ma kuszących patyków). Jednak najlepiej zawsze bawi się szukając zabawek. Im bardziej wymyślna kryjówka tym lepiej.

SONY DSC

Piłeczko, gdzie jesteś?

Naukę tej zabawy zaczynamy w prosty sposób w obrębie jednego pokoju. U mnie pies dostawał komendę ‚zostań‚, a ja chodziłam wokół pokoju wodząc zabawką po meblach, udając że wkładam ją pod poduszki lub chowam za meblami. W między czasie zostawiałam ją niepostrzeżenie w jakiejś kryjówce – na początku w łatwym do znalezienia miejscu – pod poduszką, po czym jeszcze chwile kręciłam się po salonie udając, że dalej ją chowam. Kiedy uznałam, że pies nie kojarzy gdzie zostawiłam zabawkę podchodziłam do niego i wydawałam komendę ‚szukaj’. Nie należy chować zabawki i od razu kazać psu szukać, bo pobiegnie bezpośrednio do miejsca przy którym widział ostatni raz zabawkę, czyli tam gdzie ją zostawiliśmy i nici z zabawy. Teraz należy zostawić psa – niech główkuje. Znając życie pies szybko się podda i przyleci do Was po pomoc. Dajcie mu jeszcze jedną szansę. Zachęćcie go do szukania ponowną komendą. Jeśli sam szuka dopingujcie go, ale nie pomagajcie – jeśli pies dalej przychodzi do Was po pomoc, możecie pójść z nim na obchód pokoju, pokazując mu ręką miejsca które powinien przeszukać, nie prowadzimy od razu do zabawki, niech obejdzie z nami pokój, na koniec niby przypadkiem dochodzimy do schowanej zabawki, którą pies sam wytropi. Nie dawajmy mu zabawki – niech sam ją znajdzie. Wówczas chwalimy psa bardzo mocno i pozwalamy się nacieszyć znalezioną zabawką. Obiecuję Wam, że po 3-5 takich zabawach pies będzie wykończony, może nie fizycznie, ale psychicznie i szybko odechce mu się zamęczać Was znoszeniem zabawek. Kiedy pies opanuje tą zabawę w jednym pokoju, możemy zacząć chować zabawkę po całym domu, a później w ogrodzie.  Za każdym razem postępujemy tak samo, nie pozwalajmy psu się poddać. Nawet jeśli przychodzi zrezygnowany, żeby mu pomóc – pomóżmy, ale nie znajdujmy za niego.

Dodatkowo w domu, zaryzykujcie zabawę po ciemku. Kiedy wyłączycie psu zmysł wzroku, dopiero wtedy będziecie mieli pewność, że do tej zabawy faktycznie używa nosa, a nie chodzi na oślep po znanych mu kryjówkach.

SONY DSC

Mam Cię!

Donner jest tego typu psem – który częściej posługuje się wzrokiem niż węchem. Potrafi wejść do kryjówki i przejść kilka razy po zabawce – tylko dlatego, że jest przykryta kawałkiem materiału, natomiast nigdy nie przeoczy czegoś co będzie w zasięgu jego wzroku – przykładem może być kawałek konara, który z daleka  będzie przypominał zwierze. Donner na pewno zafiksuje się na tym punkcie i dopiero kiedy podejdzie na odległość tyknięcia nosem, zorientuje się, że to tylko drzewo. Budzik był jego zupełnym przeciwieństwem – ze względu na postępującą wadę wzroku szybko oduczył się na nim polegać i skupił sie na węchu.

I tu ośmielę się stwierdzić, że słabo widzący pies w pewnych sytuacjach radzi sobie zdecydowanie lepiej niż pies widzący.  Widzący pies polega na wzroku, nie patrzy pod łapy, nie myśli; pies niedowidzący jest bardziej czujny i uważny. Potrafi przejść po wąziutkiej desce stawiając ostrożnie łapy niczym kot, gdzie jego widzący kolega, będzie starał się przeskoczyć dziurę, lub spanikuje patrząc w dół z wysokości.  Oczywiście wszystko da się wypracować. Są psy które świetnie wiedzą do czego służy nos, są psy które nie do końca to wiedzą, ale właśnie takimi zabawami można nauczyć je korzystać z nosa.

SONY DSC

Zasłużona zabawa znalezioną piłeczką

Zatem noski do ziemi i szukamy!

 

 

Ogółem: 635, dzisiaj: 1
  • Szkoda, że nie mam z kim chodzić na takie chowane spacery 🙁 Nie ma mi kto przytrzymać psa :p

    • Dziękujemy Argutkowi i Meduzie za wsp lne taplanie w Świdrze i camkzey na powt rkę no, może poza wygrzebywaniem się z piachu Argo na żywo robi mega-większe wrażenie, piękny pies podkradnę zdjęcia

  • ruda25

    A z jakiej miejscowości jesteś?

    • Lublin i okolice.

    • ruda25

      O widzisz ja w tym momencie jestem pod Puławami ale często bywam w Lublinie. Więc jeśli twój pies nie ma problemu z obcymi to chętnie się z wami przejdę 🙂

      • Ma problem z innymi psami i mężczyznami, kobiety lubi. Tym bardziej zapraszam 🙂 kaganiec na nos i niech się chłopak socjalizuje. 🙂

        • ruda25

          To w weekendy jestem do dyspozycji pisz na maila

          • Niestety w ten weekend jestem w Warszawie.