Strona główna Gdzie na spacer Słuchając szumów rzeki Tanew

Słuchając szumów rzeki Tanew

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Dziś pokażę Wam naszą ostatnią wyprawę w miejsce, które odwiedziliśmy z Donnerem i Wiarusem ładne kilka lat temu, a do którego wróciliśmy zimą 2021 roku.

Szumy nad Tanwią to kolejna perła spacerowej Lubelszczyzny, bez której piesze psie podróże nie byłyby kompletne, bo w 2016 roku to miejsce zostało laureatem National Geographic „7 Nowych Cudów Polski“. Będąc zatem na Lubelszczyźnie, wręcz nie można pominąć Roztocza i szlaków wzdłuż rzeki Tanew.

Szumy nad Tanwią

Rezerwat przyrody „Nad Tanwią” utworzono w 1958 roku, położony jest na obszarze Parku Krajobrazowego Puszczy Solskiej, a znajduje się na terenie gminy Susiec. Główną atrakcją rezerwatu są 24 progi skalne, tworzące malownicze wodospady, od których powstała nazwa tego miejsca, bo uwierzcie mi, że głośno szumią! Kaskady powstały w wyniku ruchów tektonicznych w trakcie fałdowania Karpat. Przebiega też tędy – jak podaje Wikipedia – granica geologiczna dzieląca Europę Zachodnią – fałdową od Europy Wschodniej – płytowej (cokolwiek to znaczy – i na co mi była to matura z geografii?) i jest to jedyne miejsce w Polsce, gdzie jest to wyraźnie widoczne. W samym rezerwacie urządzono ścieżkę przyrodniczo-dydaktyczną „Nad Tanwią” o długości około 3 km.

Czy na Szumy można z psem?

Odpowiadając na pytanie “Czy można z psami?” Tak, na dzień naszych odwiedzin na tablicach z regulaminami nie było zakazu wprowadzania psów, a w regulaminach nadleśnictwa Józefów doprecyzowujących zasady przebywania na ścieżkach dydaktycznych była adnotacja, że na terenach leśnych pies musi być na smyczy, co wydaje mi się oczywistym, biorąc pod uwagę Ustawę o lasach.

Czytaj więcej o psie w lesie:

Wycieczka wzdłuż rzeki Tanew

Wycieczkę rozpoczynamy na parkingu przy rezerwacie w Hucie Szumy (jak wpiszecie w Google Maps “Szumy nad Tanwią” wyskoczy Wam od razu parking, który można zaznaczyć jako cel) i od razu kierujemy się w stronę dobrze słyszanej już z parkingu rzeki. Przed wejściem na most przywita nas rekonstrukcja budki granicznej ze szlabanem. Przechodzimy przez most na drugą stronę rzeki i tam wchodzimy na szlak niebieski (równoległy ze ścieżką dydaktyczną – czerwona przerywana linia), który prowadzi nas z nurtem rzeki w kierunku pierwszych kaskad.

Ścieżka jest przepiękna – wiosną i latem, można stać na niej godzinami i patrzeć na otaczającą nas przyrodę i płynącą rzekę. Zimą miejscami bywa niebezpieczna – wąska, stroma i oblodzona, ale nie jest to trasa wymagająca wysokogórskiego przygotowania. Po około kilometrze wędrówki dochodzimy do pierwszych progów skalnych, których na swojej trasie spotkamy ponad dwadzieścia. Przy jednej z polan u podnóża skarpy, na której znajduje się bar czy też sklep, jeśli dobrze się przyjrzymy, zobaczymy niewielką, okrągłą studzienkę zwaną Źródełkiem Miłości. Kawałek dalej dojdziemy do mostku i rozwidlenia szlaków. W prawo możemy udać się żółtym szlakiem i  ścieżką dydatyczną w stronę Wodospadu Jeleń i Starego Młynu lub tak jak my wyruszyć dalej szlakiem niebieskim, by pospacerować po górkach.

Wybierając naszą trasę przy rzece dotrzemy jeszcze do pozostałości po starej kamiennej tamie, ale szybko oddalimy się od Tanwi i wyjdziemy na szczyt góry porośniętej gęstym lasem. W zimie jest to dość ciężka wędrówka z uwagi na dużą ilość śniegu z góry zmarzniętego, powodującego, że zapadamy się z każdym krokiem niemal do połowy łydki. Ale takie wyprawy też mają swój urok. Kluczymy niebieskim szlakiem po lesie, aż po dojściu do równoległego szlaku czarnego nasza góra zaczyna prowadzić nas przy urwisku, z którego mamy piękny widok na płynącą dołem rzekę.

Leśnymi górami

Na dole rozstajemy się z czarnym szlakiem, by szlakiem niebieskim wyjść pod kolejną górę i natknąć się na niepokojącą brzmiącą tablicę: „UWAGA: Trasa niebezpieczna, nadleśnictwo Józefów nie ponosi odpowiedzialności za zaistniałe wypadki”. Tuż za tablicą naszym oczom ukazuje się wąwóz, na którego szczycie jesteśmy, a szlak prowadzi bardzo ostrym zejściem, by po przekroczeniu dna wąwozu wspiąć się na nie mniej ostrą ściankę. Pamiętam jak kilka lat temu z Karoliną zsuwałyśmy się, niemal na tyłkach, po tej trasie, bo chyba trafiłyśmy na nią po deszczu – to dopiero było niebezpieczne przejście, choć śnieg i lód i tym razem także nie ułatwiły tej trasy.

Dalej już kolejnym szczytem kierujemy się w stronę szlaku żółtego, na który skręcamy, by dojść do wodospadu, a następnie dalej żółtym (lub też ścieżką dydaktyczną) wrócić do mostku z pierwszej części podróży, aby ponownie wejść na szlak niebieski i wrócić nim do samochodu.

Sama trasa, choć miejscami wymagająca, nie jest trasą trudna, a niewątpliwe uroki meandrów rzeki, kaskady i piękna przyroda przyćmiewają ewentualne wyzwania na szlaku.

Po drodze znajdziemy liczne miejsca na postój z ławeczkami i miejscami na ognisko. W lecie, przy wysokich temperaturach chłodzenie stóp w lodowatej wodzie Tanwi też jest świetną rozrywką, choć trzeba mieć na uwadze, że jest to miejsce wyjątkowo popularne i w sezonie wakacyjno-urlopowym musimy nastawić się na tłumy ludzi, a wąskie ścieżki wzdłuż skarpy i rzeki uniemożliwiają wyminięcie innych osób, więc kiedy ktoś zatrzymuje się na zdjęcia, może być tak, że sznureczek turystów idących z tyłu również się zatrzyma, dlatego to miejsce warto odwiedzić na tygodniu lub poza sezone.

Ogółem: 722, dzisiaj: 1
2 komentarze
1

You may also like

2 komentarze

Błażej 13 marca 2021 - 14:55

Fantastyczne miejsce. Daleko od nas ale myślę, że będąc w okolicy na bank je odwiedzimy. Wyglada bardzo pieknie. Zimą a co dopiero wiosną czy latem? Dziękujemy za opis i mnóstwo zdjęć.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 13 marca 2021 - 15:38

Ķoniecznie jak będziecie na Lubelszczyźnie musicie się tam wybrać! No i do nas! 😉

opublikuj

Zostaw komentarz