27Paź

Jesteś odpowiedzialny za to co… oswoiłeś…

Bójka

Tytuł może nie jest adekwatny do wpisu, ale cytat z Małego Księcia idealnie oddaje całokształt tego, co chcę dzisiaj napisać. A chodzi o odpowiedzialność – bardzo szeroko pojętą odpowiedzialność hodowcy i każdego, kto rozmnaża psy. Nie chodzi tylko o rodzeństwo Elki, ale to ona pokazała mi, że poza moim psem są jeszcze inne… A odkąd ją mam brodate psy, ogłaszane do adopcji, zawsze doprowadzają mnie do płaczu, bo mogła to być Elka… lub może to być jej rodzeństwo… Jak wiecie, Elka jest ze wsi. Właściciel nie dopilnował suki, ta mu uciekła, puściła się z jakimś brodatym psem, my z Donnerem spotkaliśmy ją w lesie, ale też nam zwiała, zanim zapakowałam ją do auta, a po trzech dniach od zaginięcia wróciła do domu. A w czerwcu były już szczeniaki. To tak pokrótce historia Elzy. Jeździliśmy do nich przy okazji gry w tenisa, oglądaliśmy szczeniaki, przywiązywaliśmy się i wzięliśmy jednego, bo było nam ich szkoda i jakoś tak podświadomie czuliśmy, że musimy. Było w tym wszystkim zbyt dużo zbiegów okoliczności od samego początku, by przejść obojętnie obok nich, bez względu na to, co wyrośnie, choć obydwoje wierzyliśmy, że owczarek – patrząc na matkę. Ale w sumie nie miało to znaczenia. No ale rodzeństwo Elki miało być sprzedawane jako owczarki, później się okazało (na szczęście), że było rozdane. No właśnie, tylko wiemy, że Elka owczarkiem nie jest, a była jednym z bardziej owczarkowych szczeniaków… do czego zmierzam? Do tego, że martwię się, co stało się z jej rodzeństwem. Ilekroć czytam informację o znalezieniu porzuconego szczeniaka w podobnym wieku do Elki i o podobnym wyglądzie zastanawiam się, czy to nie jest któryś z jej braci lub sióstr. Zastanawiam się, jak zareagowali przyszli opiekunowie niedoszłych owczarków, kiedy pojawiła się broda lub pies nie rósł, za to się wydłużał. Ilu z nich machnęło ręką na nie-owczarkową krew uznając, że i tak kochają tego psa. Ilu z nich wściekło się, że mają „podróbkę”, a ile znalazło pretekst, by pozbyć się nieidealnego szczeniaka, bo nie mieli już do niego cierpliwości i na dodatek jest mało owczarkowy… Może wszystkie cieszą się dobrym domem, może któryś z nich skończył na łańcuchu w sąsiedniej wsi, może ten szczeniak, którego znaleziono porzuconego przy ulicy był bratem Elki…

Leon z filmu ma już dom (!), ale kiedy zobaczyliśmy go z M. na Facebooku mieliśmy bardzo wielkiego doła, bo tak bardzo przypomina naszą Elę…
– Film z fanpaga Rasowy Kundel.

Często o tym myślę, za każdym razem jak widzę brodatą biedę szukającą domu… a przecież nie powinno mnie to obchodzić. Ale obchodzi… I wiem jedno – nigdy nie mogłabym być hodowcą. Rozmyślanie o tym, co dzieje się z moim szczeniakami wykończyłoby mnie, a na pewno wymagałabym od przyszłych właścicieli kontaktu i informowania o tym, co dzieje się z psem ode mnie. Monitorowałabym ich losy, a przed decyzją o wydaniu komuś psa chyba poddawałabym go testom psychiatrycznym i zasypała toną oświadczeń i umów. Może przesadzam, ale przeraża mnie myśl o tym, że komuś się sprzedaje psa i temat się urywa. Koniec – transakcja dokonana strony szczęśliwe, hodowca umył ręce, a pies choruje lub ląduje w schronie, bo opiekun się rozmyślił. Ja bym tak nie mogła. I szczerze podziwiam hodowców, którzy mają odwagę raz na jakiś czas zadzwonić i zapytać – co słychać u szczeniaka od nich lub w sytuacji kryzysowej jako pierwsi odbierają swojego psa, zanim ten trafi do schroniska. Niestety patrząc na ilość psów rasowych, które również są porzucane, z przykrością stwierdzam, że hodowców, którzy prawdziwie kochają swoje psy jest… nie wielu… A co można powiedzieć o opiekunach kundli? … Pozostaje wierzyć mi w to, że rodzeństwo Elki jest bardziej owczarkowe niż ona i trafiło do osób, które przeboleją nierasowość szczeniaka. Ale z drżeniem serca przeglądam każde nowe ogłoszenie o znalezieniu owczarkowo-terierowatego szczeniaka… A tych psów jest mnóstwo… bardzo dużo w mojej okolicy… zresztą zobaczcie sami:

To nie jest Ela – szuka domu.

Czteroletnia sunia z Łodzi: Link w sprawie adopcji.


Tiara, Lubelskie: Link w sprawie adopcji


Bójka, Lubelskie: Link w sprawie adopcji

Nie podpiszę się pod hasłem: „Nie kupuj – adoptuj„, bo uważam, że każdy ma wybór. A ja zawsze miałam psa kupionego, więc nie traktowałabym Was poważnie pisząc to co chcecie przeczytać lub coś za co będziecie mi przyklaskiwać, ale z szacunku do Was piszę prawdę. Zawsze będę miała owczarka, którego kupię, żeby był owczarkiem, ale przypuszczam, że poza ON-em w moim domu również już zawsze będzie brodaty pies. Dokładnie w takim Elkowym typie. Bo brodate psy są fajne! 😉

Ogółem: 295, dzisiaj: 1
  • Madź

    Szczerze powiedziawszy przez nasze schronisko w ciągu ostatnich 10 lat przewinął się jeden rasowy pies. Było kilka zgub, ale natychmiast zabranych przez właścicieli. Jest od groma pseudorasowych za pińcet, ale rasowe praktycznie się nie trafiaja.

    Chciałam zapytać w imieniu koleżanki, gdzie przeswietlałas swoje psy. Właśnie przeprowadziła się do Lublina, a jej suka za miesiąc skończy rok i chciałaby sprawdzić jej stawy u jakiegoś sensownego ortopedy, ale ani ona, ani ja nie wiem, czy w Lublinie taki występuje 😛

    • Swoje obserwację piszę na podstawie grup owczarkowych, czy też ratujacych owczarki, także jest to na pewno wycinek tylko.
      Co do wetów w LBN – Budzik miał robione prześwietlenie gdzieś przy Sikorskiego, ale to było dawno i zabij, ale nie wiem jaki gabinet i kto. Donner prześwietlany nie był i raczej nie będzie. Natomiast Ela przy okazji narkozy do sterylizacji będzie prześwietlona i będziemy robili to w Chiron-Wet, bo ja tam leczę psy. Ale żadnego weta-ortopedy, którego mogę polecić nie znam (na szczęście) bo nie był nam potrzebny. 😉

      • Kasia Żyrafa

        Na pewno jest ortopeda psi w przychodni weterynaryjnej na Felinie, ulica Doświadczalna, ale, zabijcie mnie, nie pamiętam nazwy gabinetu.

      • smox

        Jest jakiś powód, dla którego nie prześwietlasz tak aktywnego psa jak Donner? Bo nieco jestem zdumiona.

        • Donner nie jest już tak aktywny jak dwa lata temu, bo niestety mam za malo czasu i bardziej musze dbac o ich komfort psychiczny -spacery, socjal itp niz sporty. Sporadzycznie bawimy się we frisbee czy agi, 2-3 razy w miesiacu cos im porzucam. Ale i tak bardziej bawie się z Elą, a Donn nam towarzyszy, biegajac sobie z talerzem w zebach. Tor agi w tym roku to chyba dwa razy wynioslam i to nie caly i tez Ela bardziej korzystala niz on, ze wzgledu na jego fochy treningowe. Więc poza wlasciwie bieganiem i trekingami i posluszenstwem nie ma innego obciążenia na stawy, a nigdy też nie miewał problemów z nimi. Poza tym, a raczej najważniejsze – nie mogę go poddawać narkozie z powodu problemów z sercem jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Także nie będę podejmowała tego ryzyka jakie w jego przypadku niesie nawet lekka narkoza, kiedy nie jest az tak aktywny, a to co trenujemy nie niesie tak wysokiego ryzyka kontuzji jak inne sporty.

  • Ela Dune

    Przypomina mi się kwestia naszych komentarzy pod tym artykułem http://zamerdani.pl/wstydliwy-problem-posiadania-nieusluchanego-psa/ . Nadal nie akceptuję tych, którzy oddają swoje psy. Albo są gotowi ponieść wszelkie konsekwencje posiadania psa, albo niech nawet go nie biorą. Żadnych rozwiązań pośrednich (za wyjątkiem spraw zdrowotnych). Marzę o regulacjach prawnych w tym zakresie i o egzekwowaniu tego prawa.

    • Zgadam się… a jeśli ktoś oddaje to niech alimenty płaci nowym opiekunom / schronisku / DT – to by było najlepsze 😛 Ale pewnie wtedy ilość mordownych psów drastycznie by wzrosła….

      • Ela Dune

        Gdyby został wprowadzony nakaz chipowania psów, wymagane było by szczepienie raz w roku (czyli kontrola stanu takiego psa) i za mordowanie psa była by kara bezwzględnego pozbawienia wolności, to zaraz ilość mordowanych psów by zmalała.

  • Kasia Żyrafa

    Ja nie przywiązuję wagi do rasy psa, dlatego adoptuję, bo kocham starsze panie i panów i znam moje możliwości czasowo- kondycyjne:)

    • Bo każdy powinien wybierać psa takiego jakim jest się wstanie i ma możliwości zaopiekować, tak by obie strony były szczęśliwe. 😉

  • Będąc w gimnazjum/liceum chciałam mieć hodowlę psów. Ale potem jakoś trafiłam na ogłoszenia psów do adopcji/oddania i zaczęłam wsiąkać. Po jakimś czasie stwierdziłam, że nie chcę być hodowcą właśnie z tego powodu, o którym napisałaś. Przeżywałabym katusze gdybym nie miała kontaktu z domami szczeniaków, a wiem, że znalezienie dobrych domów też łatwe nie jest. Dlatego postanowiłam porzucić marzenie o posiadaniu hodowli i za niedługo znalazłam sobie nowe marzenia związane z psami. 🙂

    • Chyba każda z nas przechodziła etap marzeń bycia hodowcą. Powiem szczerze, że nigdy nie myślałam o tym w ten sposób i pewnie dalej bym nie myślała tak, gdyby nie Elka. Bo naprawdę każdy brodaty pies w schronie powoduje u mnie panikę, czy to nie jej rodzeństwo. A wcześniej było tylko „szkoda psiaka” bez większych emocji…

  • Mnie bardzo pozytywnie zaskoczył hodowca Lokiego. Wzięliśmy przecież psa z fundacji, ale udało się poznać jego pochodzenie. Hodowca również dowiedział się, że Sem/Loki się odnalazł i do mnie zadzwonił 🙂 Mimo, że ze mną żadna umowa go nie wiąże, to się zainteresował. I interesuje się dalej 🙂 Oby tylko tacy istnieli!

    • To są bardzo dobre wiadomości. Oby takich hodowców było coraz więcej. 🙂

  • MarzenPul

    Świetny artykuł 🙂 Mam pytanko, trochę od tematu – co sądzisz o świecących obrożach? np. takiej: Obroża LED ? Przydaje się rzeczywiście? I czy pieska to nie razi w oczy albo nie denerwuje? bo trochę mocno świeci z tego co widzę…

    • Hej, ja uważam że to super opcja po zmroku. Widać moje psy i ja widzę, jak coś sie zbliża. Raczej nie razi to psa bo ma na szyi nie przy oczach. Ja miałam jakieś słabe no-name z allegro. Teraz szukam czegoś lepszego. 😉