21Gru

Z wizytą w Wiosce Psów – Podsumowanie „Projekt Prezent”

W niedzielę zakończyliśmy akcję Projekt Prezent – zbiórkę darów dla Tarysa. Zamiast wysyłać dary kurierem postanowiliśmy z M. pojechać osobiście by zrobić psiakom jeszcze jeden prezent – zdjęcia. Nie raz czytałam komentarze po adopcji psów, że czasem z powodu jednego zdjęcia, ktoś zakochał się w jakimś psiaku. Żadne z nas nie jest fotografem, a dobre zdjęcia są często zbiegiem przypadku, ale postanowiliśmy spróbować. Niestety ani ja, ani on nie potrafimy patrzeć na cierpienie zwierząt i bardzo szybko wyłączamy strony gdzie pojawiają się smutne pyszczki porzuconych psiaków. Dopiero jadąc do hoteliku zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy przygotowani na takie emocje. Żadne z nas nie było nigdy w schronisku (mimo, że w planach było kilka wypraw), ale jak pisałam wyżej, skoro zdjęcia psów potrafią wywołać u mnie histerię, wizyta w schronisku skończyłaby się pewnie ciężką traumą lub wypchaniem naszego małego mieszkanka psami, niemal jak baseny z karpiami w hipermarketach przed Świętami. Jadąc do hoteliku bardzo baliśmy się, że nie podołamy temu przedsięwzięciu… Na szczęście Wioska Psów wywołała w nas bardzo pozytywne skojarzenia, dalekie od tego czego się obawialiśmy. Ale po kolei…

SONY DSC

Wioska Psów

Do hoteliku nie mieliśmy daleko, jakieś 100km. Zdziwiło nas trochę, że Google Maps pokazuje 1h40min, no ale zgodnie z jego wytycznymi wyjechaliśmy po ósmej żeby być na dziesiątą. Kiedy do celu zostało nam jakieś 4km była dopiero 9:20. Ale jak to bywa kiedy dwa trudne charaktery, próbują znaleźć cel jeździ się w koło niego 10 razy, a każde krzyczy, że to gdzieś tutaj musi być, ale gdzie indziej niż druga osoba pokazuje. Ostatecznie więc byliśmy w hoteliku na 10:00, bo 40 minut, krążyliśmy wokół niego kłócąc się, że to nie tu. Ale ważne że trafiliśmy i a Google Maps jakimś cudem uwzględniło czterdziestominutowe szukanie celu.

SONY DSC

Wioska Psów

Kiedy przyjechaliśmy przywitało nas radosne szczekanie psów. Właśnie – radosne! Psy nie były smutne czy zrezygnowane. Biegały sobie wspólnie po wybiegu i zachowywały się jak normalne psy. Kiedy weszliśmy do nich, uścisków nie było końca. Każdy chciał się przywitać, wycałować po czym odbiegały i zajmowały się swoimi sprawami, choć wystarczył kucnąć lub się odezwać by cała wesoła ferajna próbowała wepchać się na kolana. Przynajmniej ja tak miałam, bo M. znalazł sobie przyjaciela który zapewniał mu spokój. Zeus duży biszkoptowy psiak na dzień dobry, zajął sobie M. i nie odstępował go na krok, odganiając wszystkie inne psy które chciały się z nim przywitać. Kiedy M. natomiast go głaskał, robił przecudną minę jak psy z reklam Pedigree odsłaniając przednie ząbki. Z jednej strony wyglądało to tak jakby się szczerzył i straszył innych, z drugiej strony jakby się uśmiechał, ale kiedy tylko M. przestawał go głaskać nie omieszkał stanąć mu na nogę lub w inny sposób zwrócić na siebie uwagę, że trzeba się nim zajmować.

SONY DSC

Zeus

SONY DSC

M. i Zeus

Ja natomiast od początku dążyłam do konfrontacji z Taryskiem. Szybko jednak zorientowałam się, że psiak jest bardzo wycofany. Nie pcha się tam gdzie są inne psy, nie szuka kontaktu z obcym człowiekiem, mimo że jest bardzo ciekawski, ale kiedy poświęca mu się za dużo uwagi ucieka i chowa za budą. Nie chcąc go stresować po kilku próbach zdobycia jego zaufania, które okupiłam ciosem łapy Tobiego w twarz (prześwietnego psiaka o którym później), odpuściłam Tarysowi. Który poczuł się zdecydowanie lepiej kiedy przestałam się nim interesować. Tarys ma potencjał na świetnego psiaka, ale potrzeba włożyć wiele pracy w to by zdobyć jego zaufanie. Co mnie zdziwiło, to to że jak na owczarka jest bardzo mały. Wygląda potężnie, bo jest dobrze zbudowany, ma olbrzymie łapy dużo większe niż Donner, ale sam w sobie jest niedużym psem. Owczarkiem wielkości tych sprzed 15 lat. W sumie jako jedyny pies w hoteliku, Tarys wyglądał na smutnego i nie szukał kontaktu z człowiekiem, ale może doskwierała mu choroba? Pozostawiony sam sobie przestał się chować i unikać mnie, tylko spacerował sobie po wybiegu ignorując jak lord całe zamieszanie wokół naszego pojawiania się – jakby był ponad to.

SONY DSC

Tarys

SONY DSC

Tarys

SONY DSC

Tarys i Nivea

SONY DSC

Tarys

SONY DSC

Tarys

Opowiem Wam teraz o kilku psach które szczególnie zwróciły naszą uwagę. Wszystkie były wspaniałe, ale kilka jakoś wyjątkowo zapadły mi w pamięć.

Sesję zdjęciową zaczęliśmy od Vajlet – beagelki, która bardzo łaknęła kontaktu z człowiekiem i zabawy. Podawała łapki, prosiła robiła wszystko by dać jej smaczka. Za to smaczka brała tak delikatnie, że czułam jak jej ząbki delikatnie wybierają chrupki z moich palców delikatnie przesuwając się po moich paznokciach. Tak delikatnego psa dawno nie widziałam.

SONY DSC

Vajlet

SONY DSC

Vajlet

Kolejnym psiakiem był Rudy. O tym piesku ciężko mi coś powiedzieć. Nie bardzo był zainteresowany jedzeniem, bardziej ciągnął go spacer niż chrupki, czy my.

SONY DSC

Rudy

SONY DSC

Rudy

Potem przyszła kolej na Mrówkę. Małej suni o wilczastym umaszczeniu. Na początku bardzo nieufna, ale kiedy nam zaufała, wykładała się na plecach między naszymi nogami oczekując głaskania po brzuchu. Wspaniały, malutki bardzo przytulaśny pies.

SONY DSC

Mrówka

SONY DSC

Mrówka

Ostatnim psem w sesji był Baks. Pies do złudzenia przypominający Chapsa M. Psa w stylu teriera niemieckiego. Bardzo radosny i skory do zabawy i hopsania. Żywiołowy psiak, ale za razem niesamowity tulak. Kiedy zorientował się, że jestem całkiem niezłą drapaczką do pleców nie odstępował mnie na krok wpychając tyłek do drapania i zasypując mnie buziakami.

SONY DSC

Baks

SONY DSC

Baks

W hoteliku natomiast moja uwagę przykuł psi dziadziuś. I gdyby nie to, że mieszkamy w bloku, a czasu starcza nam ledwo na to by jako tako zająć się Donnerem (a Donner jest jaki jest) wróciłby pewnie jeszcze tego samego dnia z nami. Pies jak pies niby nic nadzwyczajnego, starutki, spokojny, ale ja mam olbrzymią słabość do takich psów. Które należy położyć  na kanapie obok siebie i spędzać tak całe wieczory miziając je bezmyślnie za uszami. Ale niestety… zabranie go było by skrajną głupotą z mojej strony, tym bardziej pozostawiając go w mieszkaniu na 8h zdanym na łaskę i humory Donnera… ale serce ściskało mi się na jego widok i z nim najdłużej się żegnałam…

SONY DSC

SONY DSC

Kolejnym psem który wyróżnił się dla mnie na tle całej tej psiej ferajny był Sony. Mały psiak, który gdyby mógł, wisiałby mi na szyi jak małpka i nie opuszczałby by mnie na krok. Mimo, że go odtrącałam, odsuwałam, zdejmowałam, pies nie odstępował mnie na krok, ostatecznie objął moją nogę łapami i tak się tułał. Przeuroczy chłopak, choć trochę zbyt nachalny w swojej miłości.

SONY DSC

Sony i ferajna

SONY DSC

Sony i ferajna

Kto tam dalej? Ah! Tobi! Spory wilczasty psiak bardzo inteligentny o charakterze trochę zbliżonym do mojego Donnera. Co mnie zaskoczyło – pies sam z siebie dostawiał się do nogi i próbował łapać ze mną kontakt wzrokowy. Nie wiem czy to jego wrodzona inteligencja, czy ktoś z nim kiedyś pracował, ale było to dla mnie spore zaskoczenie, od razu pomyślałam, że chłopak świetnie sprawdził by się w psich sportach. Poza tym, że kiedy przestawało się go głaskać podgryzał mnie delikatnie po dłoni – zupełnie jak Donner i zupełnie jak Donner parę razy przywalił mi łapą po twarzy, żeby zwrócić na siebie uwagę.

SONY DSC

Proszący Tobi, Rudy Pręgowany Carlos, Czarna Babi

Ostatnim psem który rozczulił mnie do granic możliwości była Nivea. Sunia  w typie owczarka z klapniętymi uszkami i to ona jako druga zaraz po najstarszym psie, znalazła by u mnie dom. Nie pchała się do głaskania, w sumie była niewidzialna przez większość czasu, aż do momentu kiedy wyplątując się z czułych uścisków innych psiaków o mało się o nią nie potknęłam. Okazało się, że sunia cały czas leżała tuż za mną z głową położoną na ziemi i czekała aż rzucę jej piłeczkę, którą mi przyniosła. To był coś niesamowitego. Wprawdzie kiedy chciałam jej rzucić piłeczkę jakiś inny psiak (któryś z czarnych) zabrał ją i uciekł, a sama zaś Nivea na widok mojej dłoni chcącej ją pogłaskać odeszła i ponownie rozmyła się w tłumie psiaków. Mimo to ten krótki kontakt z tą psiną zapadł najgłębiej w moją pamięć.

SONY DSC

Nivea

SONY DSC

Nivea

Co mogę powiedzieć o pozostałych psiakach? Był młody psiak w typie krótkowłosego Owczarka Collie, była starsza pani Amstaffka o bardzo ładnym powiedziałabym różowawym umaszczeniu. Była krzyżówka chyba labradora z beaglem – bardzo radosna, bardzo energiczna i tulańska. Były mniejsze i większe kundelki. Jeden Carlos o czerwonym umaszczeniu w delikatne pręgi (albo to moje złudzenie optyczne), który przez to wyglądał trochę jak Pokemon Growlite. Nie sposób wszystkie spamiętać i wymienić. Ale zastraszające było to, że w większości były to młode psy lub dorosłe psy, ale nie psy starsze. Góra 4 – 5 letnie, które są porzucone od kilku lat. Czyli psy których pozbyto się zapewne w wieku szczenięcym lub młodzieńczym. Jest to strasznie smutne, bo świadczy o tym, że psy ciągle są kupowane/brane kiedy są małe i słodkie. Kiedy jednak zaczynają dorastać i dokazywać lub nie spełniać oczekiwań właściciela, albo okazuje się nagle, ze codzienne poranne spacery przed pracą odbierają 15 minut snu przemęczonemu właścicielowi, lub z powodu choroby pies generuje nieprzewidziane koszty – ludzie pozbywają się ich bez mrugnięcia oka. I właśnie wizyta w Wiosce Psów i widok tych wszystkich psiaków, które w większości miały pewnie kiedyś swojego człowieka uświadomił mi, że Donner trafiając do mnie wygrał milion w totolotka. Bo prawdopodobnie gdyby trafił do kogoś innego, kogoś kto nie ma świra na punkcie psów, też już w wieku szczenięcym wyleciał by na ulicę lub skończył na łańcuchu z powodu braku delikatności i upartości. A nawet jeśli właściciel by to zniósł nie wytrzymałby z jego dość ciężkim charakterem i humorami. Mimo to patrząc na psiaki w hoteliku, mimo spekulacji na temat ich przeszłości i tego co spowodowało, że są teraz tu gdzie są, nie ma w nich niczego złego. Niczego co mogłoby usprawiedliwić ich los. Wszystkie są kochane, przytulaśne, zsocjalizowane z psami i otwarte na ludzi. Są psami idealnymi. Wiele osób obawia się wzięcia psa ze schroniska, bo nigdy mu nie zaufa, bo nie zna jego przeszłości… cóż… ja części tych psów zaufałam już po kilku minutach i nie miałabym żadnych obaw w obcowaniu z nimi. Bo czasem wystarczy spojrzeć głęboko w te cudne kolorowe oczka i wie się już wszystko. Wszystkie obawy się rozmywają i wie się jedno. Ten psiak potrzebuje swojego człowieka i zrobi dla niego wszystko, w zamian za to, że ktoś poczochra go za uszami, albo zawoła na spacerze, a on biegnąc do niego, będzie wiedział, że ma do kogo wrócić.

SONY DSC

Cóż więcej powiedzieć. Wizyta w Wiosce Psów mimo wszystko odbiła się na mojej psychice i teraz już wiem jedno. Mimo, że będę musiała kupić kolejnego psa, pod ściśle określony cel jakim jest dogoterapia i z którym muszę zacząć pracę od pierwszych dni, to kiedy już warunki mi pozwolą  na kupno drugiego psa niemal równolegle do niego pojawi się adopciak i to na pewno jakiś wilczurowato – owczarkowy dziadziuś. Niezależnie od tego ile będę miała dla niego czasu (bo pewnie będę musiała skupić się na pracy ze szczeniakiem) uważam, że lepiej żeby spał sobie spokojnie u mnie przed kominkiem na fotelu, mógł liczyć na pieszczoty w każdej chwili i spacer, nawet jeśli nie miałabym dla niego tyle czasu ile bym chciała, niż spędzanie dni nawet w najlepszym hoteliku, ale samotnie. Bo każdy z nich zasługuje na swojego prywatnego człowieka, niezależnie od tego w jak dobrych warunkach przebywają.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Wioska Psów

Więcej zdjęć psiaków z odnośnikami do wydarzeń: TUTAJ

944027_1637584373157302_6410984920876932361_n

Ah… i na zakończenie lista darów, które zebraliśmy:
Wszystkim darczyńcom, fanom i przyjaciołom serdecznie dziękujemy!!!

1x Arion 12kg
1x Ciastka Bosh – na stawy (450g)
1x Ciastka Trixie (opakowanie)
3x szarpak
2x gryzak zabawka
3x piłka
1x obroża
1x szelki
1x smycz
1x miska
1x smakołyki na wagę – dwie siateczki
2x poduszka
1x pluszak
1x kołdra
7x koce
1x Friprex na kleszcze
1x Biotyna na skórę i sierść
1x Dropsy dla psów czekoladowe
1x gryzaki Friskies (opakowanie)
1x Vitakraft kabanosy (opakowanie)
2x Dolina Noteci saszetka
2x Naturalny gryzak (kość i ścięgno)
1x Ciastka Bosh (opakowanie)
8x puszka Chappi
2x Dolina Noteci puszka
2x Lukullus puszka
1x Gran Carno puszka
1x Paczka przysmaków Pedigree
2x Markies Pedigree (opakowanie)
8x Rodeo Pedigree (opakowanie)
1x Jumbone Pedigree (opakowanie)
2x Biscrok Pedigree (opakowanie)