Strona główna Z życia psiary To był dziwny rok…

To był dziwny rok…

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

2020 to był dziwny rok. Dla nas ani dobry, ani zły tylko po prostu dziwny. Były o wiele gorsze lata niż ten, choć ciężko powiedzieć by 2020 był udanym. I tak jak co roku życzę sobie by kolejny rok był lepszy lub równie udany, tak w tym roku chciałabym, żeby 2021 był po prostu inny.

Nieustannie życzę sobie, żeby moja rodzina i przyjaciele byli zdrowi, żeby dało się podróżować i najzwyczajniej żyć, żyć normalnie.

Co działo się u nas w 2020 roku, dla tych wszystkich, którzy nie śledzili nas na bieżąco lub dopiero od niedawna są z nami:

Styczeń:

Nowy rok jak co roku (oczywiście nie licząc tego) rozpoczęliśmy nad morzem, gdzie Doś dochodził do siebie po wygranej z babeszjozą, a ja dochodziłam do siebie najprawdopodobniej po jakiejś odmianie koronowirusa. Zabawne, bo kiedy chorowałam w grudniu (a zbiegło się to z chorobą kolegi z pracy) śmialiśmy, że to zapewne ten wirus z Chin, o którym zaczęły pojawiać się pierwsze przesłanki w mediach. Koło marca przestało nam być do śmiechu, kiedy faktycznie okazało się, że mógł być to koronawirus, bo szereg objawów się zgadzał.

Z ciekawszych styczniowych tekstów, to był właśnie ten o chorobie Dosia i walce z babeszjozę, oraz ze względu na młodą Tunię, poradnik dla opiekunów szczeniąt, by w napływie z każdej strony dobrych rad i informacji nie zwariować i nie zbankrutować.

Luty:

Zajęliśmy się dalszą diagnostyką Dosia, bo okazało się, że ma początki spondylozy. W międzyczasie uskutecznialiśmy zwiedzanie okolicy i tym razem padło na park w Radziejowicach, ale ponowiliśmy wizytę również w Nieborowie i Arkadii.

Marzec:

W marcu zaczęliśmy przygotowania do HDR, który miał się odbyć w kwietniu, były wielkie plany wspólnego trenowania, cyklu zadań i ćwiczeń dla obserwatorów, niestety pandemia wybuchła na dobre, skutecznie ograniczając możliwość spędzania czasu na zewnątrz. Dlatego na blogu i IG powstał cykl o zabawach z psem w domu: Kształtowanie i Do As I Do.

Kwiecień:

Zamknęliśmy się w domu i spędziliśmy święta samotnie, nie chcąc narażać rodziców i dziadków na kontakt z nami, bo jednak nasza praca opiera się na spotykaniu z ludźmi i nigdy nie wiadomo z kim mieliśmy kontakt. Poza tym była ogólna panika, a ja przekonałam się o tym, że mam jakąś nerwicę, bo ze względu na te wszystkie doniesienia i straszenie koroną miałam problemy z oddychaniem, niemal takie same jak w szkole przed lekcją matematyki. Wątki dopiero w tym roku połączyłam i wyszło mi na to, że tak reaguję w ślinie stresowych sytuacjach. Z dobrych wieści: nie licząc lekcji matematyki i koronawirusa w moim życiu nie było innych stresujących na poważnie chwil. W kwietniu zamknęli nam też lasy, ale psy wyprowadzać gdzieś musieliśmy, więc spacerowaliśmy niczym RAMBO, rzucając się w krzaki przed każdą napotkaną osobą czy odgłosem silnika w okolicy, by po czasie dowiedzieć się, że chodziliśmy po lesie chłopskim, który nie był objęty zakazem. Z ciekawszych tekstów na blogu napisałam o trudnych relacjach Eli i Tungi, bo dziewczyny miały problem z relacją.

Maj:

W maju rozpoczęliśmy testy dla Top For Dog, a ja podsumowałam dotychczasowe leczenie Dosia i objawy jego spondylozy.

Czerwiec:

Za sprawą pewniej celebrytki i jej historii z adoptowanym psem powstał tekst o czytaniu i rozumieniu sygnałów wysyłanych przez psy oraz z okazji urodzin Eli wybraliśmy się do Kasi z Maybe Chart na trening z wabikiem, na który szykowałam się już ładne kilka lat. Prywatnie udało nam się wyskoczyć na kilka dni na Solinę na żagle, niestety bez psów.

Lipiec:

W lipcu wybrałam się na zawody flyballa jako obserwator i poznałam drużynę Speed Hunters, po czym stworzyliśmy artykuł o tym psim sporcie. Korzystając z luki w pandemii i niższych cenach udało nam się z M. wyskoczyć na tydzień do Grecji, by naładować baterie i choć na chwilę wyrwać się z Polskiej mentalności i ogłaszanego w mediach zwycięstwa nad koronawirusem.

Sierpień:

W tym miesiącu w naszym życiu nie działo się wiele. Dużo pracowaliśmy, ale również świętowaliśmy ósme urodziny Donnera i podsumowałam 8lat życia z tym niesamowitym psem.

Wrzesień:

Zrobiliśmy drugie podejście do DogDivingu, w którym Elza w końcu się przełamała i skoczyła! Oczywiście nie zajęła, żadnego znaczącego miejsca (chybachyba że te od końca się liczą), ale sam fakt, że się przełamała, co dla tak nieśmiałego pieska jest wielkim sukcesem, dodatkowo zakwalifikowała się do zawodów, było już wielkim wyzwaniem. We wrześniu odbył się też Hard Dog Race przesunięty z kwietnia. Był to dla nas bardzo wyjątkowy HDR, bo rodzinny – udział w nim wzięli Doś i M. Pod koniec września udało nam się w końcu wyjechać gdzieś z pieskami – i jak zwykle padło na Polskie Morze.

Październik i listopad:

W tych dwóch miesiącach, pomimo sytuacji w Polsce staraliśmy się żyć normalnie i nie zwariować. Jako odskocznie od codzienności swoje kroki spacerowe skierowaliśmy do Kampinosu, wyznaczając dla Was szereg tras po tym niesamowitym miejscu, które w końcu udało nam się odkryć. Powstały również dwa filmy na temat doboru rozmiaru szelek do psa oraz sposobie bezpiecznego i komfortowego ubierania psów w szelki.

Grudzień:

Koniec roku i podsumowanie tego dziwnego czasu. Nasze życie zaczęło się kręcić od weekendu, do weekendu, kiedy to jeździliśmy i jeździmy do Lublina wykańczać strych z nadzieją, że w 2021 uda nam się tam przeprowadzić. Dodatkowo podjęłam decyzję o zakończeniu swojej przygody z Top For Dog. Nie, nie spokojnie nie kończymy przygody z testami produktów, bo jest jeszcze wiele firm i psich akcesoriów, które warto pokazać. Na pewno po nowym roku pojawi się recenzja nowych szelek i smyczy od Sali.pl. Co więcej – życie pokaże, ale na pewno nie zabraknie ciekawostek z psiego świata.

No i tak wyglądał ten dziwny rok. Dlatego nie mówię, że był zły, bo nie był. Był specyficzny i dziwny. Pełen poważnych decyzji i zmian, które w przyszłości mam nadzieję, że zaowocują czymś dobrym.

Życzę Wam wszystkiego dobrego na Święta i nadchodzący Nowy Rok. A niech Wam będzie – żeby był lepszy niż poprzedni.

Ogółem: 268, dzisiaj: 1
8 komentarzy
0

You may also like

8 komentarzy

Aneta Jaszkowska 23 grudnia 2020 - 12:41

Piękny wpis i efektowne zdjęcia, pozdrawiam 🙂

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 23 grudnia 2020 - 20:02

Dzięki;)

opublikuj
Asia 28 grudnia 2020 - 11:52

U nas też była walka z bebeszjozą niestety 🙁 Dla nas ten rok nie był ani zły, ani dobry, był inny… Wiele się zmieniło, ale wydarzyło się też sporo dobrego 🙂
Zapraszam do nas na nasze podsumowanie.
Życzę też, aby kolejny rok był lepszy 🙂

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 29 grudnia 2020 - 21:06

Czytałam… no właśnie ten rok był dziwny. Zły nie był, dobry też nie – inny to dobre słowo.

opublikuj
Barbara 29 grudnia 2020 - 12:48

Uwielbiam Pani bloga, pozdrawiam 🙂 Super ten wpis

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 29 grudnia 2020 - 21:07

Dziękuję 🙂

opublikuj
Magdalena Kałczuk 3 lutego 2021 - 12:21

Taka ferajna to prawdziwy skarb <3

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 lutego 2021 - 17:04

Z jednej strony tak, z drugiej jak wszystkie naraz zaczynają chorować to jest masakra…

opublikuj

Pozostaw odpowiedź Asia Anuluj odpowieź